Samotność

„Samotności, jakaś ty przeludniona!” . Stanisław Jerzy Lec .„Samotność, cóż po ludziach….” . Adam Mickiewicz, „Dziady”.

Samotność czasem gubi, czasem nad wyraz trudzi i boli. Nie jest łatwa, nie jest lubiana, bywa zachłanna i wymagająca. Zabiera myśli, zabiera czas, zniewala. Są takie sytuacje, w których samotność doskwiera bardziej. Wczoraj był partner – a dziś jesteś bez niego. Niezależnie od tego, czy to była wspólna decyzja czy jednostronna – ta sytuacja może ranić i boleć. Rozstanie to nie jest łatwa sprawa.

Pewnej jesieni przyszła do mnie pacjentka, która powiedziała, że jej życie nie ma sensu, bo rozstała się z mężczyzną, który był dla niej całym światem. Pracowałyśmy nad tym, aby wzmocnić jej wiarę w siebie i poczucie, że bycie ważnym zaczyna się od siebie. To nie była ani łatwa, ani krótka praca. Ale to był czas zmian i przyglądania się temu, co jest, co może być. To był cotygodniowy cykliczny czas spotkań w gabinecie ze swoim ja, ze swoim problemem, ze swoim, nierzadko trudnym oglądem rzeczywistości i konfrontacją z własnymi ograniczeniami. Pewnego dnia pacjentka powiedziała, że doświadczyła zwrotu akcji: dopuściła inne myśli, może bardziej jasne, może mniej trudne. Przepracowanie bolesnego rozstania pozwoliło jej otworzyć nowe drzwi. Na tych drzwiach napisała: moje oczekiwania, moje marzenia, moje plany, moje sprawy, mój czas. To był początek zmiany. Samotność nie odeszła nagle. Ale przestała dławić. Zaczęła być bardziej oswojona. Zrobiło się miejsce.

Moja pacjentka pozwoliła mi zobaczyć swój świat. Pozwoliła sobie na podzielenie się ze mną swoim cierpieniem, na zobaczenie i poczucie swojego lęku, bólu, niemocy, a także złości. Odszedł ktoś, kto miał być. Spróbowała nie tylko przeżyć to, co się stało ale też zrozumieć i przyjąć. Dopiero, gdy to się udało – odnalazła w sobie spokój i mogła pójść dalej, bez roztrząsania i wracania do tego, co było. Być z innymi, którzy przeżywają różne trudności, którym trudno tak, samo jak tobie. Wyjście ze swojego świata cierpienia, powiedzenie o tym, że już dość, już nie muszę sobie radzić może być już samo w sobie leczące.

Już dość. Jest mi smutno. Mam żal. Tęsknię ale też wściekam się.

I chcę o tym powiedzieć. Tak, jestem w rozterce, choć wiem, że nie cofnę czasu. Chcę dalej żyć. Szczęśliwie, godnie.

Gabinet psychoterapeutyczny to dobre miejsce, by wyrazić swoje emocje. Ale nie jedyne. Jeżeli masz wokół siebie bliskie osoby – postaraj się nie udawać i nie grać, zacznij mówić o tym, co cię martwi i boli. Twoja grupa wsparcia może być blisko ciebie.

Beata Poborska-Kobrzyńska

czytaj dalej

Posted on: 31 października 2016, by : beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *